Jest oczywiste, że przez tereny bagienne trudniej przejść wojsku. Problem mam z czym innym. Polska nauka jest tak ogłupiona, że nie można jej powierzyć takiego projektu. Normalny człowiek uważa bowiem, że sprawa jest dość prosta. Jak trzeba stworzyć rozlewisko, to wystarczy zasypać rowy i sprawa gotowa. W zasadzie wszystko robi się samo i generuje małe koszty. Jak to zrobią polscy biolodzy i eksperci od mokradeł? Najpierw zadadzą sobie pytanie, do czego doprowadziło osuszenie danego terenu. Dojdą do wniosku, że gleba jest zbyt żyzna i trzeba koniecznie ją usunąć. Przez jakiś czas będą się kłócić o to, jaką warstwę gleby trzeba zebrać. Ustalą coś i zaczną wydawać pieniądze na usuwanie wierzchniej warstwy. Dopiero wtedy zaczną się zastanawiać, jak to zalać. Wszystko będzie trwało i oczywiście generowało olbrzymie koszty. Nie powierzyłbym polskiej nauce tego zadania, również dlatego, że już raz – w 2021 roku – naukowcy stanęli ramię w ramię z Łukaszenką i jak lwy walczyli z powstaniem muru. Wykazali gorliwość najlepszej agentury. Lista ponad 1800 naukowców, którzy podpisali się pod listem w tej sprawie, nadal jest dostępna na stronie internetowej „Nauka dla przyrody”. Obawiam się więc, że gdy przyjdzie im odtwarzać bagna, to władujemy w to olbrzymie środki, a efekty będą żadne. Kto wie, może nawet będą szkodliwe. Gdy bowiem zlikwidujemy 950 kilometrów dróg w Puszczy Białowieskiej, to jak będziemy gasić pożar wywołany przez sabotażystów? Może trzeba to pytanie zadać przedstawicielom nauki. Najlepiej niech zrobią to służby. I niech sprawdzą przy okazji, czy robiąc bagna, nie zaprojektują ścieżek dla migrantów. Bo różne głosy się pojawiają w okolicach puszczy…
Serdecznie polecamy wyjątkowe kalendarze na 2026 rok.
— Sklep Gazety Polskiej (@SklepGP) September 25, 2025
Sprawdź naszą ofertę » https://t.co/YSFG01yIOq#SklepGP #SklepGazetyPolskiej pic.twitter.com/zg7D9dpVTt