Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek Liziniewicz,
16.04.2021 17:40

Unijny greenwashing

Unia Europejska od lat forsuje swoje zielone wizje na temat rozwoju kontynentu. Urzędnicy zafiksowali się na planie doprowadzenia do tego, aby w 2050 roku być pierwszym kontynentem na świecie neutralnym klimatycznie.

To oczywiście ambitne wyzwanie, nie mogę się jednak powstrzymać od myśli, że to również całkowicie nierealny plan. Nie mogę się też pozbyć wrażenia, że to całkowicie bez sensu i trochę przypomina mi moje sprzątanie, gdy za chwilę mają wpaść goście. Zwykle wtedy wrzucam wszystkie ubrania, które leżą na wierzchu, do szafy. A potem kończy się wielogodzinnym układaniem i wyciąganiem wszystkich rzeczy. UE trochę działa na podobnych zasadach. Będzie więc ograniczać produkcję stali czy żywności na swoim terenie, ale za to chętnie sprowadzi wszystko, co jej potrzebne, z zagranicy. Finalnie więc będzie produkować te wszystkie przedmioty w miejscach, gdzie żadnych norm się nie przestrzega. Stanie się więc tak jak z moim bałaganem przeniesionym do szafy. Wszystko wskazuje jednak na to, że UE zabrnie w pozorne sprzątanie tylko po to, by udawać później najbardziej zielony kontynent. Zaczniemy więc wozić z Brazylii drób, wołowinę i drewno, przy okazji dorzucając tony CO₂ na transport, a sami będziemy udawać, że jesteśmy eko. Gdyby taką taktykę przyjęła pierwsza lepsza firma, aktywiści już dawno określili by ją mianem „grenwashingu”. Tymczasem w tym wypadku UE ma ich pełne wsparcie, co najlepiej widać w kampanii nienawiści, jaką rozpętują wobec Lasów Państwowych. Unijny greenwashing musi się opłacać, skoro różnej maści lewacy tak gorliwie go popierają. Idą czasy, gdy lepiej będzie nie wiedzieć, co kryje się w szafie. 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane