To ryzykowny krok, choć z drugiej strony będzie to wreszcie koniec festiwalu żenujących spektakli w Izbie Gmin. Po drugiej stronie kanału La Manche wydaje się, że Unia niczego nie zrozumiała i nie wyciągnęła żadnych wniosków z tego, że sama w jakiejś mierze przyczyniła się do brexitu. Decyzję Brytyjczyków szanujemy, choć jest dla nas niedobra. Tracimy w UE sojusznika, który podobnie jak my, realistycznie myślał o Rosji, podobnie widział przyszłość UE jako Europy ojczyzn i rzeczywiście wspierał swobodny dostęp do rynku usług przez firmy z nowej Unii, w tym z Polski – zupełnie inaczej niż choćby Francja, Niemcy czy Austria. A ten sam europarlament, który po referendum brexitowym urządzał spektakl nienawiści wobec Londynu, teraz żegnał go z patosem. Trochę to śmieszne, ale bardzo brukselskie.