Z perspektywy czasu widać coraz lepiej, że w sprawach społeczno-gospodarczych pierwsze lata rządów PiS były najlepszymi dla znacznej części Polaków. Nie tylko mniej zamożnych, bo i bogatsi zyskiwali na tym, że gospodarka przyspieszyła, a zwykli ludzie mieli więcej pieniędzy do wydania. Rok temu Donald Tusk i jego polityczni wspólnicy obiecywali, że „nic, co dane, nie będzie odebrane”. Sprawa dotyczyła 800+. Dziś już widać, że było w tym kłamstwie ziarno prawdy. Tusk bazował na tym, co w sprawach społecznych zbudowało Prawo i Sprawiedliwość. Cynicznie wykorzystał to, że zwykli ludzie uwierzyli, iż zapowiedzi polityków można brać serio. To dlatego udało mu się ze 100 konkretami, które dziś brzmią jak kpina. Wracają za to wszystkie patologie postkomunistyczno-neoliberalnej III RP. Masz, czego chciałeś, wyborco z Jagodna.
To znów postkomunistyczno-neoliberalna Polska
Minął rok i jeden dzień od parlamentarnych wyborów, które przyniosły pyrrusowe zwycięstwo Prawu i Sprawiedliwości. Przebiegały w atmosferze histerii i oskarżeń, po które tak chętnie sięgał Donald Tusk. Ważny był jeszcze jeden czynnik: społeczne zmęczenie kilkoma latami pandemii, inflacji, a później zbrojnej agresji Rosji na Ukrainę.