Przynajmniej wiemy, jak ma wyglądać odnawianie kontynentu. Za takie odnawianie dziękujemy. Warto jednak wiedzieć, że ta trzecia co do wielkości grupa w PE jest całkowicie politycznie kontrolowana przez prezydenta Macrona i jego francuskich liberałów. Tak, tego samego, który ostatnio był w Polsce i skądinąd mówił o historii naszego kraju rzeczy i ważne, i prawdziwe. W europarlamencie mamy więc do czynienia z kolejną odsłoną ideologicznego szaleństwa, wymierzonego w demokratycznie wybrane polskie władze. Ale w tym szaleństwie jest metoda. Te ataki na Polskę (druga debata w ciągu trzech tygodni, a w sumie 11. w ciągu czterech lat; to rekord z Księgi Guinnessa) mają miejsce w momencie, gdy trwają negocjacje dotyczące budżetu UE na lata 2021–2027. Gdy nie wiadomo, o co chodzi – mimo że z naszej strony padają rzeczowe argumenty – to chodzi o pieniądze. Duże pieniądze!