Albo niepodległa Polska, lider Międzymorza, ze wsparciem USA i silną armią. Albo powrót układu niemiecko-rosyjskiego, w którym budowa silnej armii będzie realizowana z taką samą skutecznością jak pomoc militarna Niemiec dla Ukrainy. Tak będzie na pewno, bo choć nie chce tego elektorat żadnej z opozycyjnych partii, to będą to gotowi zaakceptować w trochę spokojniejszym czasie wszyscy liderzy opozycyjnych ugrupowań. A to oznaczać będzie najpierw ewolucyjne osłabianie Polski, a potem równię pochyłą, która zależnie od międzynarodowej koniunktury skończy się albo „tylko” realną likwidacją niepodległości Polski, albo Mariupolem w Warszawie. I to jest realna stawka tych wyborów, a nie personalne gry, w których opisywaniu lubuje się nasza publicystyka.