Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Krzysztof  Wołodźko
23.04.2025 11:00

Śmigus-dyngus dla Tuska

Senator Trzeciej Drogi Michał Kamiński przed Wielkanocą pokazał Donaldowi Tuskowi, że przed wyborami prezydenckimi w rządzącym układzie pokoju nie będzie. Jeśli wyborcy koalicji 13 grudnia liczyli na sielankę polityczną, to srogo się pomylili. Wicemarszałek Senatu nie jest facetem, który bierze jeńców.

I właśnie pokazał, że logika „dziel i rządź” nie jest znana jedynie Platformie Obywatelskiej. Przeciwnie, potrafią się nią posłużyć także pomniejsze partie. – Mój kierowca został poproszony, by na mnie donosił. Powiedziano mu, że jeśli odmówi, być może nie będzie już ze mną pracował. (…) Ja tego tak nie odpuszczę – odgrażał się w mediach Kamiński. Zaprawdę, grzmi na trzynastogrudniowym horyzoncie. Jeśli Donald Tusk sądził, że rozgrywa politycznych partnerów, jak chce, to właśnie przypomniano mu, że orzech do zgryzienia jest o wiele twardszy, niż mógł się spodziewać. Polskojęzyczne media, brukselscy miłośnicy, lewica niemal bezobjawowa, aborcjonistki od Marty Lempart i tym podobne towarzystwo dali mu nadzieję, że znów będzie rządził długo i szczęśliwie. A tu siurpryza na miarę śmigusa-dyngusa – polityczni partnerzy właśnie pokazali, że wielkanocny grymas to za mało, żeby robić poważną politykę.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej