Odpowiedzi na pytanie, dlaczego nikt nie podejmuje działań, by je naprawić, jest wiele. Jedna z teorii mówi, że Jacek Majchrowski, który Krakowem rządzi ponad 20 lat, stworzył już taki ekosystem, że nawet niedziałające ruchome schody wydają się sukcesem. Włodarz – zamiast pogonić dwóch urzędników i naprawić bubla – woli słuchać o tym, że temat nikogo nie interesuje, a właściwie to piechotą po schodach zdrowiej. Same plusy. Absurd? No pewnie. Niestety, to problem każdej władzy, która otacza się potakiwaczami. To prowadzi nas do pytania: czy ewentualna trzecia kadencja PiS sprawi, że będzie równie absurdalnie? Chciałbym powiedzieć, że nie, ale już w drugiej kadencji partia rządząca tolerowała zachowania, które w pierwszej byłyby nieakceptowane. Czasem się zastanawiam, czy w trzeciej kadencji część ministrów nie będzie chciała budować sobie pomników za życia. Nic pewnego. Ale jaką mamy alternatywę? Co przedstawiła nam opozycja? Po konstrukcji list wyborczych widać, że rozsądku nie ma się co spodziewać. Postawiono na emocje. Nie znalazło się miejsce dla doświadczonych polityków, ale za to umościli się Michał Kołodziejczak i jeszcze inni, przy których nawet Klaudia Jachira wydaje się rozsądną opcją. Jeśli chodzi o program, to mamy do czynienia z totalnym szaleństwem. Jazda jeźdźca bez głowy przez skład porcelany.
Wszystko więc może się źle skończyć dla Polski, która w czasie wojny i kryzysu potrzebuje stabilizacji i bezpieczeństwa.