Siwicki to jeden z tzw. budowniczych Polski Ludowej. Wieloletni szef Sztabu Generalnego WP i minister obrony narodowej PRL, który „autorytetem” był w czasach dawnych, ale „fachowcem” pozostał też w czasach nowych. Jego życiorys pokazuje, że komunizm w Polsce nie skończył się w czerwcu 1989 roku, trwał w najlepsze przynajmniej w „pierwszym niekomunistycznym rządzie Tadeusza Mazowieckiego”.
Siwickiego, a także Kiszczaka, obecność w tym gremium przesądza o dalszym trwaniu PRL, z dopiskiem „bis”. Florian Siwicki to bolszewicko-faszystowski towarzysz. W latach 60. zastępca dowódcy i dowódca Śląskiego Okręgu Wojskowego. Podczas operacji „Dunaj” (inwazja na Czechosłowację) dowodził 2 Armią WP. W III RP zachorował na sprawę „Jesień 82”, o którą oskarżał go Instytut Pamięci Narodowej. Polegała na powoływaniu wytypowanych przez SB działaczy Solidarności na fikcyjne ćwiczenia wojskowe. Opozycjoniści spędzili trzy zimowe miesiące na poligonie w Chełmnie, zmuszeni do spania w namiotach i na przykład kopania nikomu niepotrzebnych rowów.
Celem było odizolowanie politycznych przeciwników. Siwicki nigdy nie poniósł kary za te i inne zbrodnie przeciw Polakom. W książce „Prawą stroną” Bronisław Komorowski pisał o nim, że „był bardzo miłym starszym panem”. Wzruszająca opowieść rodem z Budy Ruskiej. Dzięki takim miłym ocenom Siwicki został pochowany na Powązkach, do tego z asystą honorową WP. Jego grób wśród innych bolszewicko-faszystowskich towarzyszy pokrył tzw. drugą powązkowską „Łączkę”, gdzie w latach 40. i 50. ubiegłego wieku komuniści zakopali – w kwaterach F, F2, F3 – przynajmniej 150 zamordowanych polskich niepodległościowców.
📢 Nie pozwól, by niezależny głos zamilkł! 🗽
— Telewizja Republika 🇵🇱 #włączprawdę (@RepublikaTV) March 15, 2026
📰 Istniejemy tylko dzięki Wam. Każda wpłała to cegiełka, która pozwala nam odpierać ataki i docierać do Polaków z rzetelnymi informacjami. Pokażmy siłę naszej wspólnoty – Twoje wsparcie to gwarancja, że prawda obroni się sama! ✊📡… pic.twitter.com/uA5vAY4z9A