Politycy totalnej opozycji z przywódcą Platformy na czele swoim zachowaniem ściągają na Polskę ataki Moskwy. I to właściwie dlatego musimy budować kolejną zaporę na granicy, z tego powodu zabezpieczamy ją dodatkowymi siłami służb, które najpewniej znowu będą musiały mierzyć się z agresją zaplanowaną na Kremlu. Nazywanie obrony nienaruszalności terytorium Rzeczypospolitej łajdactwem, a wykonujących ten obowiązek – mordercami czy sadystami, ma swój koszt – jest nim następna operacja hybrydowa przeciwko naszemu krajowi, za którą funkcjonariusze zapłacą swoim bezpieczeństwem, a my wszyscy konkretnymi sumami pieniędzy koniecznymi na sfinansowanie obrony.
Warto to artykułować wprost: ta szaleńcza polityka walki z konkurentami politycznymi poprzez wpisywanie się w scenariusz rosyjskiej agresji przeciwko Zachodowi – a tym jest w istocie aktualne zagrożenie ze strony enklawy królewieckiej, wcześniej zaś był tym atak z Białorusi – nie tylko naraża nasze bezpieczeństwo, lecz także generuje ogromne koszty.
Tak, antypolska polityka Tuska jest szalenie droga i każdy z nas za nią płaci. Dziś stanowimy dla Moskwy łatwy cel, bo jesteśmy podzieleni. Gdyby w sprawie obrony granicy panowała jedność – a to nie jest wygórowane oczekiwanie – atakowanie nas miałoby dla Kremla mniejszą wartość. Widać to doskonale na przykładzie państw bałtyckich. Rosja nie organizowała szturmu rozwścieczonych hord na te kraje (choć byłoby to dla niej łatwiejsze), bo uzysk polityczny i społeczny z przeprowadzonej przeciwko nim akcji byłby mniejszy. Tam bowiem zabrakło i polityków, i mediów, i osób rozpoznawalnych publicznie wpisujących się wprost w moskiewski scenariusz. Niestety, w Polsce jest Tusk i są jego partyjni koledzy. Z perspektywy Putina opłaca się atakować nasz kraj, bo momentalnie doprowadza to do rozedrgania debaty publicznej i manipulowania społeczeństwem.
Naprawdę trudno o lepsze warunki niż te, które totalna opozycja wraz ze wspierającymi ją mediami i celebrytami organizuje rosyjskim agresorom. Wystarczy zwieźć kilkuset ludzi na naszą granicę, by doprowadzić do szarpaniny parlamentarzystów ze strażą graniczną, wywołać ataki ze strony Parlamentu Europejskiego na Polskę, dając pożywkę do budowania wizerunku Polaków jako patologicznych sadystów i atmosferę histerii w kraju. Z perspektywy ludobójczej władzy na Kremlu – bajka. Z perspektywy Polski – igranie losem ojczyzny i zmuszanie polskich podatników, by płacili za ten szaleńczy proceder.