Z kolei poszerzenie spectrum obozu rządzącego o nieco naiwnego bojownika kilku niegłupich spraw, jak wprowadzenie instytucji sędziów pokoju czy zwiększenie rangi referendów, który nie mierzy w stanowisko ministra czy wicepremiera, z pewnością mniej zaszkodzi pozostaniu prawicy zjednoczoną niż wygibasy dużego Hamleta w krótkich spodenkach. Czasem lepiej pogadać jak rockman z rockmanem, niż znosić stałe knucie za plecami.