Żadnej listy oczywiście nie ujawnił, a dodatkowo zdjął ze strony tę, którą przygotowała Anna Gembicka. Zasłynął w międzyczasie rajdem lexusem i zamiłowaniem do drogiego obuwia. Potem już słuch o nim zaginął. W każdym razie przez długi czas szukano tematu do pracy dla Michała Kołodziejczaka. Takiego, co by go nie przerastał. I nagle jest!
Trutki dla szczurów. Wiceminister rolnictwa okupuje stanowisko, do którego nie ma intelektualnych predyspozycji. Najprawdopodobniej nie rozumie 90 proc. dokumentów na swoim biurku. Wszystko, co opowiadał na temat pomysłów na rolnictwo, okazało się lipą, wyuczonym kłamstwem. Sztuczką dla frajerów. Mam nadzieję, że już nikt się na to nie nabierze, a pan Michał zacznie się zajmować trutkami we własnej stodole, z której nigdy nie powinien wychodzić.