Przecież rząd PO-PSL miał półtora roku, aby udowodnić, że za nagrywaniem stały obce służby specjalne. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, policja i Służba Kontrwywiadu Wojskowego dostały carte blanche na wyjaśnienie tej sprawy. W tym celu inwigilowały nawet dziennikarzy, także mnie. Nic się jednak nie potwierdziło. Informacje o spisku obcych służb były tylko PR-owym zabiegiem ludzi Donalda Tuska. A może ktoś zmuszał najważniejszych urzędników rządu PO-PSL do bywania w najdroższych restauracjach i kazał dyskutować tam o różnych nielegalnych dealach?