Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek  Liziniewicz
11.01.2024 13:19

Prawnicy biegną w przepaść

W ostatnich tygodniach często wypowiadają się ludzie, którzy z mądrą miną twierdzą, że za chaos prawny odpowiada PiS, bo w 2015 roku zdemolował Trybunał Konstytucyjny. To kompletne niezrozumienie tematu.

Każdy, kto przygląda się systemowi prawnemu III RP, wie, że to głęboka patologia. PiS przejmując władzę, musiał próbować coś z tym zrobić nie dlatego, aby ten system przejąć, lecz żeby w ogóle móc rządzić. Dlaczego tak myślę? W 2015 roku byliśmy po doświadczeniach lat 2014–2015. Przypomnę, bo często jest to zapominane. W 2014 roku koalicja PO-PSL tak zorganizowała wybory samorządowe, że ludowcy mieli w nich 23 proc. Równocześnie padł system komputerowy. Zrobił się niebywały chaos. Ludzie wychodzili na ulice, a protest odbywał się też w siedzibie PKW. Wszyscy wiedzieli, że coś tu śmierdzi. Tym bardziej że PSL w 2015 roku osiągnął 1,6 proc. poparcia w wyborach prezydenckich i ułamek ponad 5 proc. w parlamentarnych. Wszyscy to wiedzieli – oprócz stanu sędziowskiego. Prawnicy, w tym Andrzej Rzepliński i Małgorzata Gersdorf, wyszli na konferencję z prezydentem Komorowskim przekonywać, że ci, którzy protestują, są w „odmętach szaleństwa”. Rozeszło się po kościach. Później był rok 2015, gdy zmieniono ustawę o TK. Z wycieku maili TK dowiedzieliśmy się, że odbyła się ona za milczącą zgodą sędziów, którzy wiedzieli, że PO wykazuje się barbarzyństwem, ale milczeli, bo przecież była kampania wyborcza, której los wisiał na włosku do końca. Ergo już w sierpniu 2015 roku nie było wątpliwości, że TK to organ polityczny, służący PO do wygładzania sytuacji politycznej (patrz sprawa OFE). Gdyby PiS nie zaczął zmieniać TK i nie podjął działań, to zakwestionowano by wszystkie jego działania. Zaczęto by od niekonstytucyjności programu 500+, który początkowo przysługiwał od drugiego dziecka. To, że dzisiaj sędzia Sądu Najwyższego jest na skinienie palca polityka, nie jest więc niczym nowym. Nowością jest to, że się o tym dowiadujemy. A dzieje się tak, bo nie jest to już monolit. Teraz prawnicy przyspieszają swój upadek. Choć pewnie nie zdają sobie z tego sprawy.
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej