Nie zabrakło żartów mieszkańców, a historia w podobnej skali powtórzyła się dość prędko. Od tamtej pory nic jednak nie wiadomo, by ruszył jakiś wielki projekt usprawnienia kanalizacji, a miasto betonowane jest w najlepsze. Stanowisko władz Warszawy po ulewie, jaka nawiedziła aktualną stolicę z poniedziałku na wtorek, jest bardziej umiarkowane. Ale choć nikt nie porównuje jej do potopu szwedzkiego ani innych podobnych armagedonów, to faktem jest, że – jak podaje IMGW w Warszawie – jeszcze nigdy w historii pomiarów nie padało tak mocno. Według danych na Okęciu w ciągu 24 godzin spadło 93,8 mm deszczu (poprzedni rekord to „zaledwie” 75,8 w 2011 r.). Zapewne ma to związek z anomaliami klimatycznymi. Faktem jednak jest, że ma to też związek z władzami samorządowymi, które w wielkich miastach z powiedzenia „taki mamy klimat” zrobiły sobie wygodną wymówkę.
Powtórka z ulewy
Kiedy trzy lata temu w Krakowie spadł deszcz tak wielki, jakiego nie pamiętano od dawna, miejska jednostka Klimat-Energia-Gospodarka Wodna (szumnie przedstawiana jako „pierwsza w Polsce wyspecjalizowana jednostka samorządowa powołana do tego, by adaptować miasto do zmian klimatu”) przekonywała mieszkańców, że rzecz jest wyjątkowa, bo takie opady ostatni raz miały miejsce 265 lat wcześniej.