Rada Krajowa PO 3 lipca to prawdopodobnie nowy rozdział wojny polsko-polskiej. Wracamy do stanu gry z 2007 r., z tym że PO jest znacznie słabsza, a PiS mimo wszystko trzyma się mocniej, nie tylko jeśli chodzi o poparcie społeczne. Samo uderzanie pięścią w stół i ostre recenzowanie rządu, na granicy brutalnych fauli, pozwoli na chwilowe odbicie i przeżycie największej partii opozycyjnej. Pytanie jednak, co dalej. Na razie Donald Tusk nie postawił sobie takiego pytania i na nie, oczywiście, nie odpowiedział. A to już powinno działaczom PO mącić radość z hucznego powrotu lidera z zagranicy.
Powrót Tuska, stare problemy
Donald Tusk wrócił z przytupem. Zagrzewał platformersów do walki na śmierć i życie, bo przecież stawką jest przetrwanie. Bardzo bojowa retoryka nowego przewodniczącego PO zwiastuje natężenie złych emocji w polityce, których mamy już pod dostatkiem.