Biedroń podąża śladami Janusza Palikota i Ryszarda Petru, pompowanych do granic możliwości przez niektóre media. Wynik 10 proc. zawsze jest do wzięcia, zarezerwowany dla danej „partii X”. Kiedyś była to Samoobrona, później Twój Ruch, Nowoczesna czy Kukiz’15. Pytanie tylko, czy Biedroń zamierza wreszcie mówić poważnie o palących problemach wyborców, czy rzucać proste i miłe dla każdego hasła, z których nic nie wynika. Tak należy oceniać pomysł m.in. renegocjacji konkordatu, który jest sprzeczny z konstytucją. Emerytura dla każdego po 1600 zł też brzmi jak mrzonka. Jeśli Biedroń rzeczywiście chce być premierem, dlaczego nie pokazał polityków gotowych objąć wraz z nim władzę na konkretnych stanowiskach?
Pompowanie Biedronia
Robert Biedroń jeszcze niczego na dobrą sprawę nie zrobił, a już w pierwszym sondażu Millward Brown dla TVN po warszawskiej konwencji osiągnął wynik 14 proc. Jeśli uznamy, że nagle po jednym dniu wyborcy tak entuzjastycznie zaczęli oceniać partię Wiosna, to wiele by mówiło o polskiej polityce.