Nikt do powstających na ten temat dokumentów nie przywiązywał większej wagi. Teraz zaczęło się to zmieniać. Zespół pod kierunkiem ministra Szatkowskiego, przygotowując SPO, korzystał z wielu narzędzi stosowanych przez Amerykanów czy Brytyjczyków. Zmieniono też podejście do organizowanych ćwiczeń, a także wprowadzono element gier wojennych. Przestano ograniczać kreatywność dowodzących. Wprowadzono elastyczne scenariusze. Aż trudno uwierzyć, że wcześniej ćwiczenia opierały się na pojedynku dwóch stron doskonale znających swoje plany. W ostatnim czasie wreszcie to się zmieniło. Obydwie strony musiały – tak jak w warunkach bojowych – w czasie rzeczywistym reagować na ruchy przeciwnika, nie znając uprzednio jego planów.
Polskie gry wojenne nareszcie są na serio
Prezentacja wiceministra obrony narodowej Tomasza Szatkowskiego w sprawie kulis tworzenia Strategicznego Przeglądu Obronnego, dokumentu wyznaczającego kierunki działań MON i rozwoju koncepcji obrony RP, obnażyła zaniedbania jego poprzedników. Wynika z niej, że przez ostatnie lata wszelkie strategie dotyczące funkcjonowania polskiej armii były niemal zgadywanką opartą na kruchych, często zbyt ogólnych danych.