Marzy mu się Polska w prezencie od wyborców z Jagodna i Wilanowa. Kłopot, że to nie tylko ich sprawa. Strach pomyśleć, kto będzie mógł latać po kraju z gaśnicą, gdy pan Szymon będzie się wdzięczył w social mediach i przed kamerami licznych TVN-bis. Sprawa ma szerszy kontekst. Pisałem niedawno dla Niezależnej, że możliwy jest scenariusz, w którym Szymon Hołownia i Rafał Trzaskowski będą musieli się bić również o patriotyczny elektorat. A wtedy obaj będą musieli spuścić z tonu, jeśli chodzi o antypisowską retorykę. Wiemy jednak dobrze, że to w gruncie rzeczy wybór między dżumą a cholerą. Mimo pewnych niuansów i nieco innego zaplecza to wciąż ludzie tej samej lewicowo-liberalnej opcji. W interesie Polski jest, żeby obaj przepadli jako kandydaci na prezydenta RP. Niestety trzeba się liczyć także z najgorszymi scenariuszami.
Polska w prezencie dla marszałka Sejmflixa?
Szymon Hołownia w podcaście „Wybory kobiet” przyznał, że chciałby zostać prezydentem Polski. Nikt chyba nie jest zaskoczony przedświątecznym wyznaniem marszałka Sejmflixa.