W „Gazecie Polskiej”, która ukaże się w środę, mówi o tym Jarosław Kaczyński: „Zawsze, gdy w grę wchodzi żywotny interes Polski, Tusk jest przeciw. Bardzo często wówczas jego punkt widzenia jest zbieżny z rosyjską propagandą”. Rosjanie blokują ukraiński eksport, bo to wywoła głód w Afryce i napływ migrantów do Europy oraz chaos. Jak puentuje Kaczyński, w tej sprawie „można być albo po dobrej, albo po złej stronie mocy. Tusk stawia się po tej drugiej”.
Mogę dodać, że nie ma ważniejszej sprawy niż uświadomienie zwykłym Polakom, że koalicyjne rządy opozycji na czele z Tuskiem to na 100 proc. byłby powrót Polski do układu niemiecko-rosyjskiego, z wszystkimi tego skutkami, łącznie z zahamowaniem rozbudowy polskiej armii. Czy np. młodzi proukraińscy wyborcy lewicy zdają sobie sprawę, że właśnie o to toczyć się będzie walka w najbliższych wyborach?