Ważne osobistości życia publicznego, do których musiały dochodzić sygnały o niewłaściwych zachowaniach księdza, dopiero wraz z upływem lat po jego śmierci potwierdzają, że istniały ciemne strony życiorysu Jankowskiego. Prof. Andrzej Friszke stwierdził bez cienia wątpliwości: „Jankowski był pedofilem i agentem SB, ponurą postacią”. Dlaczego dekadę temu i przez długi czas twierdził, że współpraca Lecha Wałęsy z SB była mitem Sławomira Cenckiewicza? Przecież na temat TW „Bolka” ostała się obszerna baza źródłowa w postaci dokumentów z teczki pracy, jeszcze zanim Maria Kiszczak pokazała światu archiwum męża. Jak widać, można interpretować pewne mechanizmy z przeszłości w zależności od tego, kogo dotyczą.
Polityczna interpretacja źródeł historycznych
Wokół postaci ks. Henryka Jankowskiego trwa gorąca dyskusja. Obalono pomnik kapelana Solidarności w Gdańsku, na jaw wychodzą informacje o molestowaniu seksualnym ze strony duchownego. Zaczęto nawet szermować argumentem „na agenta bezpieki”, czyli nagle wiele osób przypomniało sobie, że ks. Jankowski był kontaktem operacyjnym SB o kryptonimach „Delegat” i „Libella”.