Piszę o smutku, bo w tym samym czasie Donald Tusk rozmawiał z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Premier nie miał odrobiny chęci, by posłuchać uważnie głosu własnej koalicjantki, która opowiadała o sprawach najistotniejszych dla milionów Polek i Polaków. Jego to nudziło, dla niego polityka to tylko antypisowska gra. A do tego minorowe miny tych, którzy powinni cieszyć się z wotum zaufania. Zamiast puenty kolejna zła wiadomość: PKP Cargo nadal niszczeje, w tym roku zwolni 2,5 tys. osób. Ten rząd to tragifarsa. Nie zmieni tego obecna sejmowa arytmetyka, pudrująca gnicie, które jak gangrena szkodzi całemu organizmowi państwa.
Polityczna gangrena
Z prawdziwym smutkiem patrzyłem w Sejmie na Dorotę Olko, gdy mówiła o kryzysie mieszkalnictwa, o tym, jak poważne to wyzwanie dla rządu.