Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,​Ryszard Czarnecki,
05.07.2020 12:11

PO, czyli puste obietnice

Pytany przez dziennikarzy, czy będzie kandydował na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej, ówczesny premier Donald Franciszek Tusk powiedział: „Nie wybieram się do Brukseli”. Po czym wybrał się do Brukseli. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Borys Piotr Budka stwierdził nie tak dawno: „Kidawa-Błońska była, jest i będzie kandydatką Koalicji Obywatelskiej”. Co było potem – wiadomo.

Wspomniana Małgorzata Maria Kidawa-Błońska powiedziała: „Nie zamierzam zrezygnować ze startu w wyborach”. Zaraz potem zrezygnowała. Rafał Kazimierz Trzaskowski dopiero co mówił: „Nie będę startował w wyborach na prezydenta, mam umowę z warszawiakami”. Niedługo potem wystartował – a o umowie z mieszkańcami stolicy już nie wspomina. Za czasów Związku Sowieckiego mawiano, że jak oficjalna agencja prasowa ZSRS, TASS, poda jakąś informację, to należy ją czytać całkowicie odwrotnie. Jeśli TASS zaprzeczał, że coś się wydarzyło, było to najlepsze potwierdzenie, że właśnie to miało miejsce. Czemu wspominam o znanej z kłamstw i manipulowania informacjami agencji prasowej? Te podobieństwa nasuwają się same. Niech się więc nikt nie dziwi, że przeciętny Polak rozszyfrowuje skrót PO jako puste obietnice.

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane