Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Katarzyna Gójska,
10.12.2018 11:58

Pedagogika wstydu ukształtowała celebrytów – nowy numer „Nowego Państwa”

Od trzech lat tydzień bez celebryty, który ogłasza, iż boi się wyjść na ulicę, albo drży o przyszłość Polski pętanej więzami faszyzmu, albo – jeszcze lepiej – nie spodziewał się, iż dożyje czasu powrotu PRL (to kwestie starszych), to tydzień stracony. Być może należy sporządzić rejestr wszystkich okropieństw, zniewoleń, o jakich prawią lokalne znane twarze.

Aż dziw bierze, że ci ludzie jeszcze nie zwariowali, żyjąc w tak dramatycznym momencie historii. Piotr Lisiewicz stawia taką tezę: zaczął się czas antycelebryctwa, czyli powszechnej – szczególnie wśród młodego pokolenia – beki z gwiazd i gwiazdeczek, które przez całe lata były sprzedawane gawiedzi również jako tuzy intelektu. Po części ma rację. Widzę to po nastoletnich dzieciach. Z drugiej strony jest ciągle ogromna przestrzeń społeczna, na którą wpływ osobistości znanych z portali plotkarskich jest bardzo silny.

To prawda, że wypowiedzi gwiazd, choćby o demokracji, historii czy praworządności, rozłożone na czynniki pierwsze to bardzo często bełkot niepozwalający wycisnąć z niego ani kropli sensu. Ale dzisiejsza rzeczywistość medialna, w której rządzą przede wszystkim obrazy i emocje, pozwala z osłuchanego nazwiska zrobić autorytet niemal od wszystkiego, i to bez względu na wartość wypowiedzi. W najnowszym numerze „Nowego Państwa” opisujemy postawę większości celebryckiego światka po ostatnich wyborach parlamentarnych. Patrzymy na obraz Polski, jaki wyłania się z ich opisu. Nie chodzi nam jednak o polityczne sympatie.  Nie o to, że gwiazdorski świat na samą nazwę „Prawo i Sprawiedliwość” reaguje histeryczną agresją – ludzie mają prawo do różnych poglądów politycznych. Sęk w tym, iż ci kreowani na idoli zdają się po prostu nie cierpieć zarówno swojego państwa, jak i swojego narodu. Czy zastanawiali się Państwo, jak wygląda Polska w najsłynniejszych obrazach współczesnego rodzimego kina?

Odpowiem – jak wspólnota wykolejeńców nienawidzących innych oraz lepszych od siebie. Jesteśmy pijakami, patologią społeczną, łapownikami, zakutymi łbami, antysemitami, zwyrolami, hipokrytami. A przecież ostatni wiek naszych losów obfituje w postaci nie tylko wybitne poprzez swoje dokonania, lecz także o niezwykłych biografiach – niemal jak gotowe scenariusze filmowe. Jak to jest, że Amerykanie potrafią pięknie opowiadać o swojej historii, a polskie kino chwyta się wyłącznie kontrowersji, dodatkowo je zresztą zniekształcając? Wydaje się, iż źródeł tego zjawiska należy szukać w postkomunistycznej pedagogice wstydu, którą wytresowani zostali przede wszystkim właśnie przedstawiciele artystycznego światka. To zresztą dość logiczne – wszak to oni nieśli w lud przesłanie o tym, iż powinniśmy się ukorzyć, przepraszać, przyjąć współwinę za zbrodnie czy to wojenne, czy powojenne. Tego oczekiwali od nich sponsorzy, a za brak pozytywnej odpowiedzi groziło wykluczenie – wypadnięcie z branży. Proszę zwrócić uwagę, iż jedyną postacią, która doczekała się wielkiej filmowej monografii, jest Lech Wałęsa. Człowiek dogłębnie uwikłany w utrzymanie Polski w postkomunizmie. Gloryfikacja tej postaci jest wszak wskazaniem, iż ubabranie w bezpiekę, wspieranie interesów Moskwy w RP nie przekreśla. Wręcz przeciwnie. Tematem przewodnim najnowszego „Nowego Państwa” jest właśnie dyskusja na temat polskich celebrytów.


 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE