A wszystko po to, by odreagować porażkę opozycji związaną ze wspieraniem lesbijek, gejów, biseksualistów i transwestytów. Gdy padały te słowa, za plecami Tuska stał Rafał Trzaskowski, który z zażenowania mrużył powieki. Dowiódł tym samym, że Bronisław Geremek nie nauczył go kontrolowania mimiki twarzy. No i w kilka dni później Trzaskowski powalczył o dziedzictwo polskiego papieża w czasie marszu z „księdzem” w tęczowym ornacie. Wyrachowanie Tuska, który dawno nie był w Polsce, zderzyło się ze spontanem jego następców. Niech żyje spontan!