Być może to objaw maskowanej choroby i wtedy mimo wszystko mu współczuję, bo powinien mieć dosyć zdrowia, żeby stanąć przed sądem i odpowiedzieć za wszystkie niegodziwości. Zastanawiam się tylko, dlaczego tak doświadczony polityk nie potrafił w takiej sytuacji powstrzymać emocji. Powodów było kilka: monopol na pokazywanie samej sali sejmowej miały mieć ekipy operatorskie wypożyczone z TVP. Nikt nie spodziewał się pewnie, że Republika mając dostęp do tego sygnału, umieści na wszelki wypadek na sali plenarnej własny nadajnik z kamerą.
To spowodowało, że nasza „awaryjna” kamera mogła pokazać to, czego inne kamery nie pokazały. Ale też zapewne Tusk został zaskoczony otwartą i mocną krytyką swojej polityki niszczącej podstawy demokracji. A krytyki po prostu nie znosi, o czym przekonała się telewizja Republika. W środę dostał lanie, jakiego nie otrzymał od początku swojej kariery. Żeby Polski prezydent się na to odważył, tego Tusk w najczarniejszych snach przewidział. Widać, to już jego ostatnie podrygi.