Przestało go grać. Od dekad działa ten niwelujący schemat. W efekcie świat kultury w Polsce jest do zrzygania nudny, a ożywiany biegającym penisem lub złotą waginą. Dno. Nie inaczej jest w świecie pozarządowych organizacji. Gdy prawica bała się formalizować swoją działalność, lewica już wiedziała, że stowarzyszenia i fundacje to doskonały biznes. Przez lata różne organizacje zasysają worki pieniędzy i uważają, że to dobrze świadczy o demokracji. Gorzej jednak, jak pojawi się fundacja, która nie jest swoja. Wtedy trzeba ją zdeptać, zgnoić, obrzydzić, zanim w ogóle urośnie. Dlatego tak bardzo rzucono się na ministra Czarnka. Zagroził on bowiem realnym interesom. Tworzy się przeciwwaga. Nie po to Fundacja im. Batorego sprywatyzowała karmienie różnego rodzaju grantojadów, żeby ktoś obchodził ten system.