Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Grzegorz Wszołek
08.10.2024 14:00

Od frajera z małpkami do podejrzanego

Janusz Palikot to czarna postać polskiej polityki. W stylu nowoczesnego Jerzego Urbana wniósł na salony pogardę, nienawiść i obrzydliwe insynuacje, zazwyczaj tłumacząc się, że tylko zadaje pytania. Ten styl uprawiania polityki przyniósł mu sukcesy.

W PO był wszak wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego – mówiło się, że tam, gdzie Donald Tusk nie chce brudzić sobie rąk, pośle w białych rękawiczkach Palikota. Z niezwykłą determinacją obrzucał błotem Lecha Kaczyńskiego, robiąc z niego alkoholika. Do historii wulgarności politycznej w III RP przeszły słowa o tym, że trzeba prezesa PiS „wypatroszyć”. Później Palikot poszedł swoją drogą – założył własny ruch, ale zawsze ideowo był bliski PO.

Niedziwne więc, że czołowe postacie z tamtego okresu są dziś ogniwami KO – by wspomnieć o Barbarze Nowackiej, dewastującej polską edukację, czy też Andrzeju Rozenku, bywalcu imprezy na Wałdaju z gościem specjalnym,  Putinem. Kiedyś śp. Jadwiga Staniszkis w TVN24 na żywo rzuciła do Palikota, że jest frajerem. Wprost i bez ogródek. Miała rację, a finał jego historii widzimy na przykładzie zatrzymania i zarzutów za wielomilionowe przekręty. Jedyne, co ma na swoją obronę, to złamanie tajemnicy adwokackiej przez bodnarowską prokuraturę. Trochę mało.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej