Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Ryszard Czarnecki,
23.09.2019 19:00

„Nowa Unia” w nowej Komisji Europejskiej

W czasie gdy będą Państwo czytali ten tekst, kandydaci na komisarzy z 26 krajów członkowskich Unii Europejskiej kończą pisemnie odpowiadać na pięć pytań zadanych przez ich „branżowe” komisje. Za tydzień rozpoczną się przesłuchania przyszłych członków Komisji Europejskiej, które potrwają do 8 października. Oczywiście Parlament Europejski może dokonać nieznacznych korekt personalnych w składzie KE, tak jak to uczynił w roku 2004, wymuszając od rządów Włoch i Łotwy nowych kandydatów, czy w 2009 – gdy podobna historia spotkała kandydatkę z Bułgarii, czy w 2014 – rzecz się powtórzyła w kontekście rządu Słowenii.

Nawet jeśli nastąpi odrzucenie jednego czy dwóch kandydatów, warto więcej widzieć o ludziach, którzy mają stanowić drużynę von der Leyen. 

Oto oni.

Rumunia 

Reprezentować ją ma w komisji moja dawna koleżanka z europarlamentu Rovana Plumb. Była ministrem w trzech rządach w Bukareszcie, a do Brukseli wraca nie tylko dlatego, że była tu deputowaną do PE (w latach 2009–2014 i ponownie od lipca 2019), ale także dlatego, że w Brukseli studiowała (także w Dublinie). Absolwentka politechniki w Bukareszcie, ma też doktorat z ekonomii. Pracowała jako inżynier, dyrektor handlowy, a przez sześć lat kierowała też firmą… kosmetyczną. W polityce rumuńskiej kierowała urzędem ochrony konsumentów. Ta socjalistka i ekswiceprzewodnicząca rumuńskiej Partii Socjaldemokratycznej była ministrem pracy, rodziny, ochrony socjalnej i osób starszych, a także ministrem do spraw funduszy europejskich. Owa 65-letnia polityk oskarżana jest o niejasności przy zakupie prywatnych nieruchomości. Ale tego typu niepolityczne zastrzeżenia są zgłaszane również na przykład do kandydatów z Hiszpanii czy Francji i Belgii.

Słowacja

Jej kandydata – dotychczasowego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej (jednego z siedmiu zresztą) – Marosza Szefczovicza dobrze znamy w Polsce, bo ten 53-letni absolwent Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych MGIMO (sic!) współpracował z polskim rządem jako komisarz zajmujący się energetyką. Ma szanse pobić swoisty rekord, bo jest wielce prawdopodobne, że będzie komisarzem po raz trzeci, a więc wyprzedzi w tej statystyce znanych i wpływowych Niemców, jak Guenther Verheugen czy inny Guenther – Oettinger. Był ambasadorem Słowacji w Izraelu i przy UE, a w Komisji Europejskiej miał aż trzy teki: edukacji, kultury i młodzieży (przez rok), do spraw administracji i stosunków międzyinstytucjonalnych (4 lata) oraz właśnie energetyki (ostatnie 5 lat). Ciekawostką jest, że pracę dyplomatyczną rozpoczął od pobytu w kraju niedawno zmarłego prezydenta Zimbabwe Roberta Mugabe. Politycznie związany z socjalistami – w poprzednich wyborach był nawet liderem listy słowackiej lewicy SMER. Nominacja rządu w Bratysławie do KE i niemal pewność uzyskania po raz trzeci(!) stanowiska wiceszefa Komisji będzie dla niego osłodą po roku porażek: najpierw przegrał z Fransem Timmermansem prawybory w Partii Europejskich Socjalistów o funkcję „Spitzenkandidata”, czyli kandydata na szefa KE, a następnie nie powiodło mu się w wyborach prezydenckich na Słowacji, gdzie w pierwszej turze uzyskał zaledwie 18,7 proc. głosów, a w drugiej zadecydowanie przegrał z liberałką Zuzanną Czaputovą, dostając ostatecznie 41,6 proc. głosów.

Słowenia

Też ma być reprezentowana przez dyplomatę, 52-letniego Janeza Lenarczicza. Przez 5 lat pracował on przy ambasadzie Słowenii przy ONZ, potem był wiceministrem spraw zagranicznych i ministrem stanu w Kancelarii Premiera, ale też sekretarzem stanu do spraw stosunków z UE w rządzie w Lublanie. Obecnie wciąż jest jeszcze ambasadorem Słowenii przy Unii, a więc jak kiedyś Słowak Szefczowicz...

Węgry

Również wystawiły dyplomatę, do niedawna mojego kolegę z europarlamentu, László Trócsányia, wybranego zresztą ponownie. Początkowo naukowiec w węgierskim odpowiedniku PAN, ale też praktykujący prawnik. Przez 7 lat pracował w dyplomacji, z czego cztery był ambasadorem Węgier w… Belgii, a następnie we Francji. Przez trzy lata zasiadał w węgierskim odpowiedniku Trybunału Konstytucyjnego, a później w trzecim i czwartym rządzie Orbána był ministrem sprawiedliwości.

Bułgaria

Ponownie wystawia moją kolejną koleżankę – europosłankę Mariję Gabriel. Ponownie, bo przez ostatnie dwa lata była bułgarskim komisarzem na miejsce Kristaliny Georgiewy, która kandydowała na sekretarza generalnego ONZ, a następnie wróciła do Banku Światowego, by od jesieni tego roku objąć funkcję szefa IMF – Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Marija w Bułgarii obroniła licencjat z języka francuskiego, a we francuskim Bordeaux magisterium z politologii. Pracowała na uczelniach we Francji i w… Brukseli. W europarlamencie zasiadała w komisji petycji. Cztery miesiące temu wybrano ją ponownie na europosłankę, ale mając chyba obiecaną po raz kolejny funkcję komisarza, zrezygnowała z mandatu. W KE zajmowała się gospodarką cyfrową.

Chorwacja

Tak, tak – i Zagrzeb uznał, że trzeba stawiać na europosłów: kandydatką tego kraju jest moja kolejna koleżanka europosłanka Dubravka Šuica. Przez osiem lat pełniła funkcję burmistrza Dubrovnika. Europosłanką została, jak tylko jej kraj wszedł do UE w 2013 r., aby obronić mandat rok później i w maju 2019 r. Cztery razy wybierana do parlamentu, czyli Zgromadzenia Chorwackiego, jednak tylko raz realnie sprawowała ten mandat, wcześniej skupiając się na kierowaniu jako burmistrz stolicą kraju. Ustawodawstwo chorwackie daje bowiem możliwość łączenia funkcji samorządowej z mandatem posła krajowego i posła europejskiego. Pamiętam, jak tłumaczyła mi w Brukseli, że w jej kraju kobiety całuje się w policzek dwa razy, a nie trzy, jak w Serbii…

Czechy

Praga, mimo zmiany rządu, wystawia swoją dotychczasową komisarz Věrę Jourovą. Po odchowaniu dzieci skończyła filozofię w Pradze, a następnie prawo. Była wicedyrektorem miejskiego ośrodka kultury, a potem rzecznikiem prasowym samorządu w rodzinnym Trebicu. Początkowo była w partii socjaldemokratycznej, następnie przeniosła się do liberałów. Była wiceministrem i ministrem rozwoju regionalnego, ale zasłynęła bardziej z… aresztowania pod zarzutami korupcyjnymi. Po miesiącu zwolniona, potem dostała przyznane wyrokiem sądu odszkodowanie za pobyt w więzieniu. Z komisarzy Komisji Junckera miała najsłabiej wypaść na przesłuchaniach w 2014 r. Jej wystawienie potwierdza dość często stosowaną zasadę – kraje naszego regionu stawiają zwykle na dotychczasowych komisarzy.

Za tydzień przedstawię Państwu pozostałych kandydatów na eurokomisarzy.
 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane