Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Marcin Herman,
01.04.2020 14:00

Nowa normalność

Premier użył terminu „nowa normalność” na określenie sytuacji po ustąpieniu epidemii w naszym kraju. Ale w zasadzie cały świat czeka nowa normalność. Coraz bardziej jasne staje się, że to koniec globalizacji w formie z ostatnich kilkunastu lat.

Zarówno zwykli ludzie, jak i biznes, szacując ryzyko, wybiorą granice i bezpieczeństwo zamiast i tak iluzorycznej wolności, jaką dawała globalizacja pierwszych dekad XXI w. Oczywiście nie ma powrotu do, powiedzmy, lat 50. i 60. Ale może do lat 70. Wtedy już na dość wysokim poziomie była międzynarodowa wymiana gospodarcza, ale granice były dość szczelne, kraje zachodnie miały swój przemysł i swoje marki, a rządy poszczególnych państw miały wciąż sporo do powiedzenia we własnych krajach. Globalizacja była ograniczona głównie do kręgu euroatlantyckiego z ich sojusznikami na innych kontynentach (np. Japonia, Australia, Korea Płd.). Wtedy wymuszało to zagrożenie komunizmem, dziś będzie się mówić o zagrożeniach epidemiami. Ale ryzyko płynące z niekontrolowanej globalizacji miało więcej obliczy. Czy „nowa normalność” będzie lepsza? To zależy, czy w tej zmianie odwołamy się do wartości, czy strachu i egoizmu.
 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane