Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,​Ryszard Czarnecki,
07.10.2019 20:57

Nowa KE: najstarszy komisarz ma 72 lata, najmłodszy 29

W poprzednich dwóch artykułach z tego cyklu na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” („Nowa Unia w nowej Komisji Europejskiej” z 23 września oraz „Nowa Komisja Europejska: ofensywa kobiet i lewicy” z 30 września) zdążyłem przedstawić 16 kandydatów do KE. Zostało mi jeszcze 10 państw. Niemiec nie liczymy, bo mają swoją przewodniczącą, o której pisałem wcześniej, podobnie Wielkiej Brytanii, która swojego kandydata na komisarza nie zgłosiła (brexit!). Teraz czas na prezentację kolejnych kandydatów, którzy – jeśli przejdą przesłuchania w Parlamencie Europejskim – już od 1 listopada obejmą swój urząd.

O ile wszystkie kraje skandynawskie zgłosiły kobiety, o tyle większość państw bałtyckich zgłosiła mężczyzn, na przykład.

Litwa

Śmiało mógłbym być jego ojcem. Dwóch moich synów jest starszych od niego – Przemek o siedem lat, a Bartek o ponad dwa miesiące. Mowa o najmłodszym desygnowanym komisarzu, niespełna 29-letnim Virginijusie Sinkevičiusie (to zlituanizowana forma nazwiska Sienkiewicz). To może być najmłodszy członek Komisji Europejskiej w historii EWG i UE. W ostatnich dwóch latach był ministrem gospodarki w litewskim rządzie. Ciekawe, że jego poprzednikiem w tymże gabinecie był człowiek o tym samym nazwisku – Mindaugas Sinkevičius.

Virginijus szkołę średnią skończył pod Wilnem, ale na studia (stosunki międzynarodowe i ekonomia) wybrał się do Wielkiej Brytanii, na Uniwersytet w Aberystwyth. Następnie do licencjatu dodał magisterium na znanym holenderskim Uniwersytecie w Maastricht. Skończył tam studia europeistyczne... zaledwie przed sześcioma laty! Na pewno nie przypuszczał, że niedługo sam będzie miał szansę zapisać kolejny rozdział historii Unii.

Po studiach przez rok pracował jako analityk dla jednego z amerykańskich instytutów. Potem był przez dwa lata menedżerem w sektorze prywatnym, aby ostatnie trzy lata spędzić w litewskim Seimasie. Dostał się tam nie z listy partyjnej, ale wygrywając wybory w okręgu jednomandatowym.

Gdy na trzecim piętrze europarlamentu w Brukseli Virginijus pyta mnie, jak trafić do jednego ze skrzydeł tego molochu, myślę, że część tutejszych asystentów jest star-sza od niego, choć też część posłów tej kadencji jest od niego młodszych. Na Litwie reprezentował niespodziewanego zwycięzcę wyborów, czyli Litewski Związek Zielonych i Rolników. W KE ma objąć tekę „środowisko i oceany”.

Z północy przenieśmy się na południe.

Włochy

Reprezentowane będą przez byłego premiera (niespełna dwa lata) i byłego szefa MSZ (też dwa lata) oraz eksministra łączności (również dwa lata). Paolo Gentiloni – o nim mowa – to absolwent politologii na słynnym uniwersytecie La Sapienza w Rzymie i były dziennikarz, podobnie jak jego rodacy: obecny i poprzedni przewodniczący Parlamentu Europejskiego – David Sassoli i Antonio Tajani.

Gentiloniego poznałem przed dwoma laty podczas obchodów 60-lecia traktatu rzymskiego. Nie jest to typ charyzmatycznego przywódcy ludowego, ale raczej sprawnego gracza w kuluarach. Teraz jest zawodowym politykiem – to pięciokrotny poseł do Camera dei Deputati, czyli izby niższej parlamentu Włoch. Ciekawostką jest, że był ministrem w rządzie Romana Prodiego – Gentiloni właśnie zostaje komisarzem, a Prodi był przecież przewodniczącym Komisji Europejskiej między pierwszym a drugim premierowaniem w Italii. Rzymianin, był też niegdyś rzecznikiem burmistrza Rzymu.

Hiszpania

Madryt wystawił najstarszego kandydata do przyszłej Komisji Europejskiej – 72-letniego Josepa Borrella. To polityk bardzo doświadczony, były przewodniczący Parlamentu Europejskiego (2004–2007) i trzykrotny minister w rządzie w Madrycie w ciągu, uwaga, aż 27 lat! W zeszłym tysiącleciu kierował resortem robót publicznych i transportu, potem dodano mu do kompetencji środowisko. Po roku od obalenia – w wyniku gry parlamentarnej i przetasowań w Kortezach, a nie wyborów – rządów Partii Ludowej ów Katalończyk został ministrem spraw zagranicznych i europejskich.

Zaczął karierę od tego, że w wieku 28 lat zrobił doktorat z ekonomii, ale studia podyplomowe odbył już w USA (z matematyki stosowanej) oraz we Francji (gospodarowanie energią). Był dziekanem wydziału ekonomii na jednej z uczelni w Madrycie, radnym stolicy i od 32. roku życia posłem. Przez 12 lat był najpierw wiceministrem, potem ministrem konstytucyjnym w rządach socjalistycznych – u pierwszego lewicowego premiera po erze Franco, późniejszego lidera międzynarodówki socjalistycznej Felipe-go Gonzáleza.

Utrzymał się po aferze korupcyjnej w swoim kraju – w czasie gdy był ministrem, ostatecznie postawiono zarzuty jego współpracownikom, ale nie jemu – a także po skandalu związanym ze zniknięciem pieniędzy – o co przeciwnicy polityczni oskarżali personalnie jego – z fundacji, którą kierował. Był liderem listy hiszpańskich socjalistów w tegorocznych wyborach europejskich, ale mandatu nie objął.

W nieformalnych rozmowach z przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości Borrell podkreśla swój sceptyczny stosunek do Rosji, co świadczyłoby – jeśli tak rzeczywiście uważa – o znaczącej ewolucji jego poglądów. Gdy staraliśmy się – europosłowie z Wrocławia – o to, by na dziedzińcu Parlamentu Europejskiego w Strasburgu stanęła szklana kula, dar stolicy Dolnego Śląska dla PE, na spotkaniu z Borrellem, ówczesnym przewodniczącym europarlamentu, okazało się, że… nie wie, gdzie leży Wrocław. Dopiero po usłyszeniu nazwy „Breslau” zaczął kojarzyć, o jaką aglomerację chodzi.

Portugalia

Ta wysuwa tym razem kobietę, 64-letnią socjalistkę Elisę Ferreirę. Ta urodzona w Porto działaczka ekologiczna przez siedem lat była ministrem w rządzie Antónia Guterresa, obecnego sekretarza generalnego ONZ. Sprawowała funkcję ministra środowiska, potem ministra ds. planowania. Od 15 lat jest moją koleżanką w europarlamencie.

Ciekawostką jest, że będąc politykiem lewicy, współpracowała z Portugalskim Uniwersytetem Katolickim. Wykształcona w Anglii: w ciągu zaledwie czterech lat zrobiła najpierw magisterium, a potem doktorat na uniwersytecie w Reading. Jest zawodowym politykiem. Ma objąć tekę „fundusze strukturalne”.

Problem, zdaniem niektórych, polega na tym, że mąż Ferreiry zajmuje się… dzieleniem unijnych funduszy strukturalnych w północnej Portugalii. Czy ten rodzinny konflikt interesów odbije się na jej szansach wejścia do Komisji Europejskiej, którą przecież jeszcze pięć lat temu kierował jej rodak José Manuel Barroso? Życie pokaże. Zaraz po swoich przesłuchaniach, a przed zatwierdzeniem KE przez europarlament, Portugalka będzie obchodziła swoje urodziny (17 października).

Ostatnią porcję desygnowanych komisarzy przedstawię za tydzień.
 

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane