Wśród spodziewanych efektów szczytu wymienia się stworzenie regionalnych planów obrony przeciwko Rosji i terroryzmowi, zwiększenie gotowości na wschodniej flance, skuteczniejsze egzekwowanie wobec państw członkowskich wymogu przeznaczania co najmniej 2 proc. PKB na obronność (z czego Polska wywiązuje się wzorowo), a także przedstawienie Ukrainie możliwie najszybszej drogi do członkostwa w Sojuszu. Nie zabraknie też problematycznych kwestii, jak m.in. tej związanej z akcesją Szwecji. Trudno jednak przypuszczać, by Turcja, od miesięcy blokująca tę decyzję, nagle zmieniła zdanie. Kijów z kolei wie, że punktem wyjścia w całym procesie jest zakończenie wojny z Rosją. Chciałbym, żeby tegoroczny szczyt NATO dobitnie pokazał, że Sojusz jest zjednoczony, by złamać zagrożenia płynące ze wschodu. W tym przypadku wystarczy, by pozostałe kraje posłuchały głosu Polski. Czy zrobią to Niemcy i Francja, nadal spoglądające w stronę putinowskiej Rosji? Niestety, śmiem wątpić.
Nowa architektura bezpieczeństwa Europy
Dziś w Wilnie rozpoczyna się szczyt NATO – najważniejsze wydarzenie polityczne roku. Od decyzji, które zapadną podczas dwudniowych rozmów, a także od czasu ich wdrożenia w życie zależeć będzie dalsza architektura bezpieczeństwa Europy.