Jeszcze dwa lata temu moja Wielkanoc wyglądała tak, że siedziałem w mieszkaniu na kwarantannie związanej z pandemią COVID-19. Na szczęście swoją chorobę przechodziłem łagodnie, ale wtedy ostatnią rzeczą, o której myślałem, były ceny białej kiełbasy i mendla jajek. Bo to całe świąteczne obżarstwo to dla katolika tylko dodatek do świąt. Pewnie, uczciwie mówiąc, mogłoby go nie być. Nie jest to dzień grilla, jajek z majonezem i rzeżuchy, ale pamiątka zmartwychwstania Pańskiego. Warto pamiętać, że nawet w czasach najgorszej biedy Polacy potrafili czerpać z niego nadzieję. W czasach zaborów i okupacji. W komunizmie i pandemii koronawirusa. Dlatego życzę Państwu normalnych świąt. Żeby to Chrystus w tym czasie był na pierwszym miejscu. A w Państwa rodzinach niech królują uśmiech i pogoda ducha. Odpoczynku i spokoju. Zwolnienia tempa i ludzkiej życzliwości. Dostrzeżcie to, co Państwo macie, bo inflacja nie wpływa na cenę tego, co najważniejsze.
Normalnych wesołych świąt!
Politycy opozycji nie marnują Wielkiego Tygodnia. Głównym ich celem jest pokazanie, że tegoroczne święta będą wyjątkowo kosztowne, bo wiadomo – inflacja i ceny dają się we znaki. Najdroższe święta w historii. Dramat! – krzyczą jeden przez drugiego.