Bo będzie on niszczony z siłą huraganu przez media tuszujące zbrodnię. I ktoś inny się wtedy podda, a Macierewicz nie”. Niedawno pytany o konflikty wśród osób zajmujących się Smoleńskiem odpowiedział on: „Wiedziałem, że to wszystko się wydarzy”. Wiadomo było, że będą próby wprowadzania tam rosyjskich agentów. Prowokacje. Podsycanie konfliktów. Żerowanie na ludzkich ambicjach. Że będą w to wplątani ludzie złej, ale i tej najlepszej woli. A trudności będą powodem oskarżeń o nieskuteczność. I dlatego dobrze, że zajął się tym rozumiejący nieuchronność tych kłopotów Macierewicz. Lista atakujących go od „Gazety Wyborczej” i TVN-u po Konfederację mówi o tym jasno. Prawda o zbrodni została w ogromnym stopniu dowiedziona. I wierzę, że przyjdzie sprzyjający moment, kiedy wstrząśnie światem. PS Zapytacie, czy to oznacza, że popieram Macierewicza także w sporze z Ewą Stankiewicz i Glennem Jørgensenem. Odpowiadam jasno: tak.