Po pierwsze, już „na papierze” Belgia mu dużo lepszy skład, który ustępuje Polsce tylko na pozycji Roberta Lewandowskiego. Różnica w poziomie gry obu zespołów była zatem do przewidzenia. Po drugie, paradoksalnie, to dobrze, że klasowy rywal sprowadził nas na ziemię. Skończy się wreszcie bezsensowne pompowanie balonika przed wielkim turniejem. Teraz pozostaje Czesławowi Michniewiczowi i jego zawodnikom uczciwa analiza rzeczywistości i bardzo ciężka praca, inaczej można zapomnieć o tym, by wyjść z grupy w Katarze. To jest cel polskiej reprezentacji, której dziś daleko do poziomu europejskich potęg.