Przytaczane skrajnie lewicowe zmiany w Hiszpanii czy Irlandii nie nastąpiły wcale po rządach tamtejszych wersji PiS. Tuż przed „rewolucją” w Madrycie i Dublinie władzę sprawowali tam „chadeccy” politycy przypominający bardziej Donalda Tuska niż Jarosława Kaczyńskiego. Na „obyczajowy komunizm” Hiszpanie i Irlandczycy zapracowali sobie katolicyzmem bezobjawowym, a nie przechylaniem wahadła na swoją stronę. Nauka dla polskiej prawicy z przykładów irlandzkiego i hiszpańskiego jest taka, że nie należy bać się forsowania swoich ideałów. Konserwatyści muszą być, mówiąc ewangelicznie, bardziej gorący niż liberałowie.
Nie bójmy się wahadła
Przy okazji sporów o aborcję zawsze pojawia się obawa o „naruszenie kompromisu”, co mogłoby prowadzić do przesunięcia nastrojów i powstania tzw. efektu wahadła. Rzecz jednak w tym, że nie ma przesłanek, by o nim zasadnie mówić.