Dawid był jednym z mocniejszych ludzi, których w życiu spotkałem! Wokół swojej trudnej historii potrafił zgromadzić wielu ludzi – z mamą na czele – którym ostatecznie więcej dawał, niż od nich brał. Wiele z jego wypowiedzi w mediach do dzisiaj mnie wzrusza, ale przede wszystkim umacnia. Są i takie, które trafiły do kanonu kibicowskiej historii, jak chociażby słowa z jednego z wywiadów: „Żeby żyć, trzeba mi dymu rac, tego dopingu, głosów z tysięcy gardeł na stadionie”.
Śmierć Dawida poruszyła kibiców, trenerów i piłkarzy na całym świecie. Pożegnał go wzruszającym wpisem na FB hiszpański piłkarz Iker Casillas, który był jednym ze sportowych idoli chłopaka. Słynny bramkarz Realu Madryt napisał wówczas: „Spoczywaj w pokoju, przyjacielu”. W czasie Euro 2012 Dawid dzięki determinacji wielu ludzi dobrej woli zobaczył się z bramkarzem reprezentacji Hiszpanii. Szczęśliwie w trakcie turnieju miała ona swoją bazę w Gniewinie niedaleko Gdańska. Słynny piłkarz serdecznie wyściskał chłopca i ofiarował mu swoją koszulkę. Kilka dni później, dzięki pomocy wielu ludzi poruszonych historią zmagań chłopca z chorobą, mały kibic z Polski poleciał wraz z mamą do Kijowa na mecz Hiszpanów.
Tuż przed śmiercią Dawid zwierzył się swojej mamie, iż ma nadzieję, „że po śmierci ludzie o nim nie zapomną, że będą z nim, tak jak byli wcześniej”. Ziściło się. Po jego odejściu powstało Stowarzyszenie im. Dawida Zapiska, które za cel obrało pomoc w aktywizacji osób niepełnosprawnych, tak by czuły się potrzebne i mogły uczestniczyć w życiu i realizować swoje pasje. W 2013 r. jego imieniem nazwany został sektor „S” na trybunie żółtej na gdańskim stadionie Lechii.
Kiedy udało mu się zrealizować kibicowskie marzenia, obejrzeć mecze wymarzonych drużyn, uścisnąć dłonie piłkarzy, których podziwiał, stwierdził, że teraz zostało mu już tylko najważniejsze spotkanie – z Panem Bogiem. Dawid, kochany Bracie, wstawiaj się za nami w niebie!