Bardzo szybko posłanki zamieniły kryzys w obwinianie PiS. A prawda jest taka, że mieli osiem miesięcy na przygotowanie kraju na to zjawisko. Nie zrobili nic. Ratują się więc, ogłaszając jako swoje pomysły i procedury te przygotowane przez poprzedników. Najzabawniejsza w tym wszystkim jest Urszula Zielińska – jeszcze rok temu krytykowała działania, którymi się dzisiaj chwali. Ileż to ona się nie nagadała o tym, jak z dnia na dzień problem można rozwiązać, zamykając kopalnie. Ostatecznie jedyne, co mogła zamknąć, to własne usta, bo słów wypowiada dużo. Często mam wrażenie, że zupełnie nie ma pojęcia, o czym mówi. Ale cóż, w czasach, w których dziennikarze są podstawkami pod mikrofon, wystarczy, że jesteś o stronę w książce mądrzejszy od swojego rozmówcy. Miny zdradzają wszystko. Podobną miałem ja, gdy będąc przedszkolakiem, miałem witać biskupa słowami: „Witam cię, arcypasterzu”. Wyszło z tego: „Witaj, dzielny rycerzu”.
Najlepsze twarze na pokład
Państwo na odcinek walki ze złotą algą wysłało najlepszych ludzi, jakich ma: Urszulę Zielińską i Paulinę Hennig-Kloskę. Te dwie osoby determinują to, jak wygląda opowieść o katastrofie na jeziorze Dzierżno. Zamiast o konkretach ciągle słyszymy polityczną melodię.