Dla porównania Niemcy kreujące się na lidera Europy pod każdym względem zamierzają wydać w br. na obronność zaledwie 1,6 proc. swojego PKB. Władzom w Berlinie, podobnie jak większości w NATO, niespieszno do realizacji obietnicy sprzed dziewięciu lat dotyczącej przeznaczania na obronność co najmniej 2 proc. PKB. W tej kwestii Polska już od dawna stawiana jest jako wzór do naśladowania. Większe środki to m.in. więcej strategicznego uzbrojenia, takiego jak wyrzutnie HIMARS, obecne od kilku dni w Polsce. Wzmacniamy siły pancerne, budujemy wielowarstwowy parasol rakietowy, za kilka tygodni na polskim niebie pojawią się kupione w Korei samoloty FA-50, a w przyszłym roku – amerykańskie myśliwce F-35. Utrzymanie konsekwentnej polityki zbrojeniowej sprawi, że hasło „Polska wśród najlepszych armii NATO” nie będzie zwykłym pustosłowiem, lecz rzetelną oceną naszego potencjału. Na przekór wszystkim, którym nie w smak rosnąca w siłę militarna potęga spod znaku Biało-Czerwonej.
Najlepsi w NATO
W żadnym z krajów NATO wydatki na obronność w stosunku do PKB nie będą w tym roku tak wysokie jak w Polsce – wskazują eksperci z monachijskiego think tanku Ifo. Według ich wyliczeń nasz kraj przeznaczy na ten cel aż 4,3 proc. PKB.