Gdy odebrali mu za jego poczucie humoru (docierało przez RWE, chociaż i tam był cenzurowany) obywatelstwo, odpisał im: „Ten wiersz niech będzie świadkiem. / Zobaczymy – przy świadku – / Kto komu obywatelstwo/ Odbierze. Na ostatku”. Hemar wydaje mi się wciąż młody, bo w ostatnich latach część jego twórczości wydana została w Polsce po raz pierwszy. Po zbrodni smoleńskiej słowa Mariana Hemara trafiły na transparenty: „Dla najemnych judaszów bolszewickiej bestii nie będzie przebaczenia, nie będzie amnestii”. Najtrafniej wartość utworów Hemara ocenił Józef Mackiewicz: „Łączy najdoskonalszą formę z największą popularnością, jaką pisarz może osiągnąć wśród czytelników swego języka, jego precyzyjność myśli i jasność wyrazu są zdumiewające, zwłaszcza jeżeli się weźmie pod uwagę dzisiejszą predominację wyszukanego mętniactwa, które służy za parawan producentom słów bez znaczenia i wartości”. Szukajcie wierszy Hemara w internecie, piosenek na YouTubie, a potem książek w księgarniach. To odbieranie obywatelstwa tradycji zdrady w polskiej kulturze.
Najemni judasze bolszewickiej bestii
Fakt, że od śmierci Mariana Hemara minęło właśnie 50 lat, wydaje mi się nieprawdopodobny. Być może jest tak, że Hemara odmłodzili nam… komuniści.