Pierwsze konfrontacje 1/16 udowodniły tę starą piłkarską prawdę. W turniejowym play-offie nie ma już nieważnych spotkań. Zwycięzca bierze wszystko, przegrywający zostaje z niczym. Są zatem porażki faworytów, niespodziewane zwroty akcji i konkursy rzutów karnych. Tego wszystkiego doświadczyliśmy już w pierwszych spotkaniach pucharowej rywalizacji o wszystko. Niektórzy kibicowali Japonii, która napędziła strachu faworyzowanej Brazylii, inni trzymali kciuki za dzielnie broniący się Paragwaj, aby utarł nosa faworyzowanej ekipie naszych zachodnich sąsiadów, jeszcze inni płakali za Holandią, która przegrała po rzutach karnych. Najważniejsze, że wreszcie wygrywa prawdziwy futbol z emocjami, sensacjami i dramaturgią, czyli tym, co jest kwintesencją sportowej rywalizacji.
Mundial naprawdę się zaczął
Na tę chwilę czekał każdy mundialowy fan futbolu. Koniec z liczeniem punktów, kalkulacjami i wyrachowaniem. W spotkaniach grupowych zdarzały się mecze emocjonujące, które dobrze się oglądało, stojące na wysokim poziomie, ale tak naprawdę cała zabawa rozpoczyna się od fazy pucharowej.