Nie ona pierwsza i z pewnością nie ostatnia. Nie bagatelizując problemu, uważam jednak, że kiedyś podanie takiej opinii popartej dokładnie niczym byłoby intelektualnie kompromitujące. Dlaczego posłanka jest pewna, że to 90 proc., a nie 93 proc.? A może o połowę mniej, na przykład 45 proc. Nie wiadomo. To jednak nikogo nie interesuje. Metoda naukowa „na wrażenie” jest już obecna w polityce i nauce. Na przykład biolodzy i idący im w sukurs aktywiści są w stanie ocenić naturalność lasu. Tam też liczy się przede wszystkim wrażenie. Ale właśnie na tej podstawie postuluje się tworzenie parków narodowych i meblowanie ludziom życia. Wrażenie jest też ważne w przypadku ustalania płci. Przestała to być kwestia biologii, a zaczęła – postrzegania samego siebie. Nic więc dziwnego, że politycy PO mogą postrzegać siebie jako antyrosyjskich, a PiS jako putinowskich agentów. Można już wszystko.