Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Wojciech Mucha,
04.09.2017 07:16

Miasto (bez) kultury

Ostatnimi czasy bywałem w Bułgarii nad brzegiem Morza Czarnego. Atmosferę nadmorskiego bulwaru z jego wrzaskiem, sprzedawcami podróbek, nachalnymi naciągaczami i wszechobecnym śmietnikiem zna każdy, kogo zaniosło w ten rejon.

Niestety, podobna przyszłość, jak już to widać, czeka najprawdopodobniej także stolicę polskiej kultury – Kraków. Stary gród stał się miejscem szybkiej utraty pieniędzy, zaspokajania chuci amatorów fast foodów, fast seksu i paru innych szybkich numerków. Sukiennice są dziś atrakcją stojącą w jednym szeregu ze stoiskiem, na którym można kupić drewniane fallusy jako breloki do kluczy. Brama Floriańska to coś pomiędzy orkiestrą indiańską a sprzedawcami azjatyckiej bawełny, a natrętne „zaproszenie na striptiz” jest bardziej rozpoznawalnym sygnałem rynku niż hejnał mariacki. Kto jest temu winien? Ten, kto taki model rozwoju miasta wdraża od lat. Prezydent Jacek Majchrowski. Pamiętajmy o tym przy nadchodzących wyborach samorządowych.

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE