Oto Krzysztof Varga, autor niezłych książek i złych felietonów, pisze o Karolu Nawrockim jako „bohaterze naszych czasów, idealnie skrojonym na ten moment historii Polski, w jakim się znaleźliśmy, uosobieniu pragnień, aspiracji, także lęków, a nawet dzikich żądz całej warstwy społecznej, której bardzo daleko do Miasteczka Wilanów”. Opowiada o nim jako człowieku postawionym naprzeciw Rafałowi Trzaskowskiemu, który z kolei „porażkę miał wypisaną na twarzy już od początku kampanii wyborczej”. Ale ta charakterystyka Vargi nie odpowiada na jedno pytanie: co to za lęki i czasy nasze? Kto do nich doprowadził? Co za pragnienia? Tego akurat autor „Sonnenbergu” nie wie (lub nie chce wiedzieć), bo pisze jednocześnie: „Polska polityka stała się fikcją literacką, coraz dalszą od mozołu życia codziennego, oderwała się od realiów, jej fabuła kompletnie rozjechała się z oczekiwaniami, problemami, pragnieniami obywateli”. Otóż nie. Dawno nie było tak prawdziwie jak dziś. Do tego, by to dostrzec, trzeba jednak wyprowadzić się z Wilanowa. Przede wszystkim tego mentalnego.
Mentalny Wilanów
Dokonywane przez luminarzy III RP powyborcze analizy okazują się momentami względnie trafne, coś jak z zepsutym zegarem.