Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Jacek  Liziniewicz
06.03.2025 22:27

Marne igrzyska

Państwo polskie zmienia się w karykaturę, tak jak z czasem karykaturalne stały się rzymskie igrzyska.

Nie ma chleba, to są igrzyska – mówią przedstawiciele PiS, gdy obóz władzy w świetle flashów dokonuje kolejnego zatrzymania. Trudno nie dostrzec podobieństw. Z pewnością nie ma to nic wspólnego ze sprawiedliwością. To raczej sprzyjanie motłochowi, który gdyby żył w Rzymie 18 wieków temu, zakładałby się o to, który przybity do krzyża umrze pierwszy. W Polsce rządzi motłoch. To on zagrzewa ludzi z telewizora do bycia ostrym jak brzytwa.

Kryjąc się za anonimowymi nickami, wzywają do najbardziej radykalnych rozwiązań. Zmienia to polską politykę i uczestników gry, dla których radykalizacja jest sposobem na pchnięcie kariery do przodu. Dlatego państwo polskie zmienia się w karykaturę, tak jak z czasem karykaturalne stały się igrzyska.

Niepokojące jest to, że nie ma ludzi, których to obrzydza. Podobnie było w Rzymie, gdzie przecież elita zachwycała się krwią. Igrzyska popierali znani z cytatów Cyceron czy Pliniusz. U nas wymiar sprawiedliwości kibicuje. Politykom opozycji już w zasadzie odebrano prawo do obrony. Władza i jej kibice są napaleni i rozdarci żądzami. I oszukują się – podobnie jak rzymscy filozofowie – że cokolwiek będzie dobrego z tego, jak w świetle kamer przewieziemy dyrektorów Lasów Państwowych do prokuratury, aby tam zająć się sprawą, która co najwyżej zasługuje na sąd pracy. Takie podniecenie antypisizmem jest już opętaniem. Nawet widać je w oczach komentatorów. Obrzydliwe. Seneka opisał swoją rozmowę ze zwolennikiem widowisk. „Człowiek, któremu tak współczujesz, to rabuś okradający ludzi na traktach” – powiedział zwolennik igrzysk. „Dobrze, zatem należy go powiesić, po co go przybijać do krzyża i napuszczać na niego dzikie zwierzęta?” – odparł Seneka. „Ale on zabił innego człowieka” – twierdził rozmówca. „Skażmy go zatem na śmierć. Zasłużył sobie na to. Ty jednak jakiej przewiny się dopuściłeś, że musisz być świadkiem tego spektaklu?” – zapytał filozof. I jest to chyba mądrzejsze pytanie, niż wydaje się na pierwszy rzut oka.


 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej