Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
,Tomasz Łysiak
19.07.2025 16:25

Legalni – nielegalni

Czasem w dyskusjach dotyczących imigracji warto zatrzymać się przy podstawowych terminach i znaczeniach, wyjaśnić je sobie i dopiero potem wrócić do rozmowy.

Co rozumiemy dajmy na to przez słowo „zdrowie”? Jak je zdefiniować na przykład w znaczeniach innych niż czysto medyczne, na przykład jeśli chodzi o „zdrowy rozsądek”, „zdrowe myślenie”? Jeśli mówimy o innych polach dyskusji, warto zrobić podobnie – ustalając nomenklaturę lub wskazując, jaki element zagadnienia uznajemy za kluczowy dla naszego podejścia do sprawy. Tak jest także z imigrantami. W całej politycznej walce wokół tej sprawy wyciąga się czasem argument, że za PiS tysiącami wydawano wizy cudzoziemcom. Abstrahując od tego, o jakich liczbach mówimy, a nawet od tego, czy ktoś, gdzieś nie dopełnił obowiązków sprawdzenia, czy postulujący powinien faktycznie wizę dostać, to cały czas mówimy o obszarze legalnym. Możemy się spierać o liczby etc. – ale nadal mówimy o migrantach zarobkowych otrzymujących wizy, a nie łamiących prawo i przybywających do Polski nielegalnie. Nielegalnie, a zatem w przestępczy sposób. Kiedy we Włoszech toczyła się, już lata temu, dyskusja podobna do tej, która rozpala naszą scenę polityczną obecnie, włoscy politycy konserwatywni, tacy jak Matteo Salvini, wskazywali wyraźnie na tę istotną różnicę. Co więcej, czasem nagrywano specjalnie filmy z imigrantami pracującymi we Włoszech legalnie, żeby pokazać, iż tu nie chodzi o jakąś ksenofobię i zakaz przybywania migrantów w ogóle, lecz o ukrócenie i zamknięcie procederu nielegalnej, łamiącej prawo migracji. W tym cała rzecz. I być może na to powinni nacisnąć zarówno aktywiści z Ruchu Obrony Granic, jak i politycy konserwatywni walczący z procederem nielegalnej imigracji. Czasem warto wracać do podstaw i na nich budować narracje i przekazy, gdyż w gąszczu polemik i politycznych wojen ginie podstawowy sens.

Reklama