Możliwości tych maszyn, nazywanych „latającymi czołgami”, są ogromne i dotąd nieosiągalne dla polskiej armii. Apache jest w stanie śledzić ponad sto celów jednocześnie, rażąc kilkanaście z nich. Posiada wiele możliwości uzbrojenia. Świetnie współpracuje z czołgami Abrams. Razem staną się barierą nie do przejścia, tworząc zaawansowany system walki, który zamknie bramę brzeską – polskie terytorium znajdujące się między Rosją a Białorusią, strategiczne z punktu widzenia bezpieczeństwa. Kontrakt na apache’e to także potwierdzenie, że budowa przez Polskę najpotężniejszej armii w Europie to nie pustosłowie, lecz realny plan, który punkt po punkcie jest realizowany. Plan, który wywołuje zgrzytanie zębów i ból głowy w Moskwie i Mińsku. I bardzo dobrze!