Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Piotr  Lisiewicz
05.06.2023 07:22

Kupijaj, a nie Wałęsa, waszym wodzem!

Jacek Jaśkowiak powiedział w czasie manifestacji 4 czerwca, że w 1989 r. do zwycięstwa poprowadził nas Lech Wałęsa. Akurat Jaśkowiaka poprowadzić mógł ktoś zupełnie inny: Roman Kupijaj, ponieważ przyszły prezydent Poznania był wówczas aparatczykiem czerwonego Związku Młodzieży Wiejskiej, bratniej organizacji sowieckiego Komsomołu, którego szefem był Kupijaj, jednocześnie będący członkiem PZPR.

Wałęsa nie poprowadził też do zwycięstwa prowadzącego manifestację Bartosza Arłukowicza, gdyż ów syn ormowca i komunistycznego naczelnika gminy Darłowo dopiero w przyszłości wstąpić miał, ale nie do Solidarności, tylko do SLD. No chyba żeby przyjąć, że z kolei szefem Wałęsy, posiadacza stu doktoratów i czterech profesur, był ten, u którego w pawlaczu spoczywała teczka „Bolka”, czyli Czesław Kiszczak. Wtedy można uznać, że zwycięstwo w 1989 r. odniosła wielka oś: Kiszczak–Wałęsa–Jaśkowiak–
–Kupijaj–Arłukowicz. Czy moje rozważania to jakiś nonsensowny bełkot? Być może, ale na pewno mniej bezsensowny niż powoływanie się pomiędzy słowami „j…ć”, „wyp…ć” oraz „ch…e” płynnie przechodzącymi w deklarację „jesteśmy uśmiechnięci” na Solidarność oraz patriotyzm. I to nie niemiecki ani rosyjski, ale polski.

 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE