Kultura powinna być wspierana przez państwo w momencie kryzysu. Ale też zgoda, że najpierw podwyżki i fundusze z tarcz powinny otrzymać profesje medyczne, a następnie przedsiębiorcy wygaszonych gałęzi gospodarki. Bulwersowały kwoty nie tylko dla znanych i możnych, wiele firm z listy FWK zajmuje się zupełnie czymś innym niż kultura. Produkcja materiałów na pokrycia dachowe, PR, księgowość, zarządzanie nieruchomościami – przedsiębiorstwa o takim profilu też miały otrzymać wsparcie. Państwo powinno dokładnie sprawdzić, komu przyznaje publiczne pieniądze, tymczasem zastosowano algorytm strat. Dobrze – choć stało się to na zasadzie: mądry Polak po szkodzie – że minister Gliński wycofał się z pomysłu i nastąpi jego weryfikacja. Pytanie tylko, ile czasu zajmie powstanie nowej listy, wszak mniej znani twórcy i ci z szeroko pojętego zaplecza artystów pierwszoplanowych naprawdę pilnie potrzebują pomocy.
Kulturalny feler do szybkiej poprawki
Ponad 400 mln zł z Funduszu Wsparcia Kultury resort Piotra Glińskiego miał przeznaczyć na pomoc branży kulturalnej w dobie koronawirusa. Wielkie kontrowersje wzbudziły wysokie sumy na działalność dla znanych artystów.