Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz P. ­Terlikowski,
18.12.2021 10:08

Kto stracił na sprawie Marka Lisińskiego

Kłamstwa Marka Lisińskiego (nota bene ujawnione kilkanaście miesięcy temu przez tzw. media liberalne) zaszkodziły ogromnie osobom skrzywdzonym. I o tym w całej tej wrzawie, jak zapanowała wokół jego osoby, nie wolno zapominać.

Czy nieprawdziwe oskarżenia o molestowanie seksualne się zdarzają? Tak! Tak, jak zdarzają się nieprawdziwe oskarżenia o przemoc domową czy korupcję. Czy tak było w tym przypadku? Mamy pewność, że Marek Lisiński kłamał, ale sprawa - jeśli chodzi o oskarżanego przez niego księdza - jest przynajmniej nieco bardziej skomplikowana, co zresztą potwierdza strona kościelna. Oczywiście jeśli został oskarżony niesłusznie - to należy mu się sprawiedliwość, prawda i zadośćuczynienie. 

Warto jednak zatrzymać się także nad innymi ofiarami. Tak się bowiem składa, że ci, którzy - świadomie lub nie - budują system kościelnej omerty (to nie moje określenie, a arcybiskupa Charlesa Scicluny) w sprawie Lisińskiego mają argument, by nie wierzyć innym osobom skrzywdzonym. To zaś, że to jednostkowa sytuacja i kłamstwo jednej osoby nie dowodzi tego, iż inni kłamią - w przypadku ideologii i systemowej ślepoty - nie ma znaczenia. Ważne, że można z ulgą odetchnąć i uznać, że problemu nie ma. O przepraszam, problemem są ci, którzy skrzywdzonych wspierają i chcą prawdy i sprawiedliwości wobec sprawców.

Tyle, że problem jest. A tego rodzaju postawa, teraz jeszcze wzmocniona, sprawia, że osoby naprawdę skrzywdzone przez duchownych, szczególnie gdy mieszkają w mniejszych ośrodkach, gdzie kulturowy katolicyzm jest jeszcze silny, a pozycja księdza niekwestionowana, noszą w sobie ogromny lęk przed ujawnieniem prawdy. W tej sytuacji to one potrzebują wsparcia, one potrzebują przekonania, że ich historia zostanie potraktowana poważnie, one same - niezależnie od miejsca życiowego w jakim się znajdują - zostaną przyjęte, a ich wiarygodność nie zostanie z góry odrzucona. To, że jeden Lisiński kłamał nie oznacza, że kłamią inni. A przypadków fałszywych zgłoszeń jest - nawet według danych kościelnych - niespełna dziesięć procent.

Nie, nie lekceważę owych dziesięciu procent niesłusznie oskarżonych. To jest dramat. Ale złe jest budowanie narracji, która lekceważy dziewięćdziesiąt procent przypadków i odrzuca świadectwo ofiar. Na to zgody być nie może. 
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE